Cześć wszystkim ;) Jak majówka ?
Oj, znowu nie ma rozdziału, ale musicie wybaczyć bo chcę dobrze wypocząć.
Obiecuję, że niedługo pojawi się następny rozdział :)
Miłego wypoczynku !
You said you know my heart is good, but you would hate me if you could, if I would allow you to , you would .. X
Translate/Przetłumacz
Translate/Przetłumacz
środa, 2 maja 2012
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Rozdział 13.- I found happiness in your eyes.
# Narrator
Pomimo późnej godziny nikomu z czwórki osób nie chciało się spać.
Niall poszedł do domu z uśmiechniętą twarzą. Teraz nie potrzebował żadnego ‘wsparcia’ narkotykowego ani nikotynowego, wiedział, że ilekroć wyobrazi sobie oczy Beatrice nie będzie potrzebował takich środków. Szczęśliwy nie zwracał uwagi na samochody trąbiące na niego gdy przechodził przez ulicę, był zaślepiony zupełnie. Jednak nic się nie stało. Złość kierowców przeszła, a Niall nadal z uśmiechem wymalowanym na ustach machał im w geście przeprosin.
Doszedł do domu w jednym ciele, ale z połową duszy. Nie smuciło go to wcale, ponieważ wiedział, że za kilka godzin spodka drugą połówkę.
Zayn i Venice zostali u przyjaciółki, która w tym czasie opowiadała im dlaczego tak nagle zniknęła. Zawstydzonym, a zarazem pełnym szczęścia głosem wypowiedziała słowa :
‘’Znalazłam szczęście w jego oczach, w ramionach – bezpieczeństwo, a w ustach pełną rozkwitu - rozkosz. Czuję, że dopiero teraz będziemy siebie odkrywać. ‘’ Po czym ziewnęła głęboko ze zmęczenia, które dawało się jej we znaki, ale nie zasnęła była zbyt przejęta myślą o nim, o swoim ukochanym blondynie. Przyjaciele byli osłupieni słowami dziewczyny, ale zgadzali się co do kwestii szczęścia Beatrice. Niewyobrażalnie cieszyli się na wieść, że dziewczyna zaznała nutkę spokoju i jakże ważnej w życiu- radości.
# Popołudnie
# Harry
- Ej! Zacny Haroldzie wbijamy na chatę Malika ! – leniwie podniosłem jedno oko, później dołączyłem drugie by móc zobaczyć kto wydziera się w moją stronę. Oczywiście był to nie kto inny jak Lou.
- Louis oszalałeś ?! - zapytałem lekko wkurzony.
- Ja? No co ty. Wstajesz ! – sądząc, że bije mnie marchewką po głowie i skacze po moim łóżku bardzo zależało mu bym wstał.
- Zabierz to warzywo z mojej twarzy bo nie zobaczysz go do końca życia ! – powiedziałem zdegustowany.
- Coś taki nerwowy? Hmm? - zapytał Louis śmiesznie poruszając brwiami w górę i, w dół.
- Boś mnie obudził Marchewkowy Brutusie. – spiorunowałem go wzrokiem.
- Nie marudź. – w tym momencie uderzył mnie z marchewki prosto w nos.
- Serio ? – zapytałem z sarkazmem i podniosłem ręce w geście rezygnacji
- Masz 5 minut Styles! - rzucił na odchodne i skierował się prosto do drzwi poczym zamknął je głośno.
Energicznie podniosłem się z łóżka co niebyło najlepszym pomysłem. Zakręciło mi się w głowie, a przed oczami miałem zupełną ciemność, lecz szybko przeszła jak i zawroty. Złapałem się za głowę mierzwiąc swoje włosy.
Ziewnąłem i popatrzyłem się na zegarek, który był przymocowany na ścianie koło okna. Widnieje na nim godzina 13:17.
‘Rany, to sobie pospałem’ – pomyślałem i udałem się z ciuchami do łazienki, pod zimny prysznic.
Wyszedłem gdzieś po 10minutach i już byłem gotowy do wyjścia, ale nader opiekuńczy Liam kazał mi zjeść śniadanie. Mieszkaliśmy razem od 3 lat i każdego wtorku braknie nam jedzenia. Tak, ten dzień nie był wyjątkiem, ale dziwnym trafem gdy zaglądałem do lodówki przyszedł Louis z siatkami pełnymi zakupów. Może to nie było 10 minut ? Nie ważne…
Wyjąłem z nich sok pomarańczowy i nalałem go do szklanki poczym upiłem z niej rześki łyk. Spojrzałem przez okno w kuchni i zdziwił mnie ten widok – jest piękna pogoda. Dziwne zawsze po burzy, albo pada przez cały kolejny dzień, albo jest zimno. Ale tym razem było inaczej. Uśmiechnąłem się do siebie.
- Ej, dajecie Venice i Beth już u niego są ! – krzyknął Liam z progu drzwi.
- Oczywiście. – odrzekłem ponownie z sarkazmem, na co Lou klepnął mnie w ramie. – A zabierz mi te marchewki to cię na miejscu ukrzywdzę – wychodząc dodałem mrucząc pod nosem.
Chyba Liam mnie usłyszał bo zaśmiał się i obrócił w moją stronę, ale po chwili znowu kierował się do samochodu. Lou właśnie zamykał drzwi.
Mój wzrok powędrował na lewo, gdzie znajdował się mały park. Na jednej z ławek siedziała dziewczyna, na pierwszy rzut oka bardzo ładna. Jakaś pozaziemska siła kazała mi iść w jej stronę, lecz Louis pociągnął mnie za rękaw wyrywając z obrzucania wzrokiem nieznajomej dziewczyny. Miała zamknięte oczy i chyba sobie coś podśpiewywała.
W końcu zapakowałem się do samochodu gdzie czekali na mnie chłopaki. Przez całą podróż byłem rozkojarzony i myślałem głownie o tajemniczej dziewczynie. Po 12 minutach jazdy byliśmy na miejscu.
Weszliśmy do pokoju Malika witając się z nim i z dziewczynami . Nie byli sami. Był z nimi mniemany Niall, jeśli dobrze zapamiętałem. Widziałem go może ze dwa razy, ale dużo nie zamieniliśmy ze sobą zdań.
- Cześć. –podszedłem bliżej dając Beatrice <bumbadumdum> , a także Venice <bumbadumdum> buziaka w policzek, a chłopakom podałem rękę.
- Cześć loczek.– przywitały mnie odskocznie dziewczyny, a Venice zmierzwiła mi włosy.
-A my to co ?! – oburzyła się reszta towarzystwa na co dziewczyny spojrzały przelotnie po sobie i zaczęły się śmiać.
- No nie wiem, ale jak się zastanowić to wiem. – odezwała się Beth, moja rekcja nie potrzebuje opisu- przyłożyłem sobie ręką w twarz wytwarzając w ten sposób głośny huk .
- No co ja takiego powie.. aa dobra nieważne . – i zaczęła sama z siebie śmiać się. Reszta dołączyła do niej, a ja nadal wspominałem nieznajomą.
#~~~~~~~~~~~~~~#
Dziś notka szczególna bo na zdjęciach macie naszych chłopaków, a w linkach stroje dziewczyn i w końcu pojawiają się Harry, Lou i Liam ;D Muszę się przyzwyczaić operować tak wieloma osobami xx
Proszę Was o jedno, zostawicie ślad i skomentujcie ;)
Fearless.
sobota, 28 kwietnia 2012
Rozdział 12- I don't know if I'm ready.
# Beatrice
I wyszeptał mi z niezwykłą delikatnością słowa najczystsze jakie tylko mógł.
Jego usta są jedwabiem, a dźwięki wydobywające się z nich najwspanialszą i najczystszą melodią jaką mogę usłyszeć. Poczułam jak moje ciało wykonuje lekkie drgania, które dodawały nieśmiałości co sprawiało, że przymknęłam oczy.
- Kocham cię.
To właśnie usłyszałam od niebieskookiego chłopaka. Po czym z niezwykłą czułością pocałował mnie w policzek.
jest mi obcy, nie jest mi bliski, ale moje serce jest otwarte i czeka na niego każdego dnia dłużej i zacieklej. Ja go kocham, on kocha mnie . Takie piękne i surrealistyczne…
Serce kocha, ale rozum mówi : ‘ Odpuść sobie, jest za wcześnie. Życie nie nauczyło cię brania przykładu z popełnionych błędów ?’ Już nic nie jest pewne, ale miłość istnieje. To jest najdziwniejsza sytuacja mojego krótkiego życia.
Zupełnie oszołomiło mnie zdarzenie z przed kilku lat. Byłam, a może jestem nadal łatwowierną osobą. Starłam się żyć szampańsko, ale za razem poetycznie. Pisałam tony wierszy , te miłosne też się zdarzały, ale wtedy preferowałam te smutne i z tematyką raczej nieprzystępną otoczeniu. Do tej pory całkowicie nie otrząsnęłam się z tego co się stało. Otóż, kiedy miałam 11 lat chłopak, który był moim najlepszym przyjacielem popełnił samobójstwo. Zostawiając mnie z całym światem . Niekiedy czuję jego obecność jakby był moim stróżem i chronił mnie przed wszelakim złem jaki się panoszy. Był starszy ode mnie, zdecydowanie starszy, ale i tak całe życie przed nim stało z szeroko otwartymi rękoma i wołało go, cały czas. Lecz on wybrał inną drogę zapominając o mnie i o wspólnych chwilach jakie spędziliśmy. Boję się, że znowu to się powtórzy ja komuś bezgranicznie zaufam, a ta osoba zostawi mnie w ten czy inny sposób.
Życie powinno uczyć na błędach więc przekonam się może nie dziś, a może za rok czy Niall mnie zostawi, czy jednak bańka mydlana nie pryśnie uderzając o ostry kant koła. Koła ? Tak, bo wszystko zatacza się w bezkresną linię zwaną kołem . Jedno zdarzenie pociąga za sobą inne, a te z kolei następne i powracają do punktu odniesienia czyli – początku.
- Zmień moje życie, nie zataczaj go w kierunku przeszłości tylko w przyszłość, brnij przez nie ze mną Niall ! - wyłkałam obejmując jego dłoń.
- Nie wiesz jak bardzo chcę brnąć przez życie tylko z tobą.- jego oczy skierowały się ku moim, a nasze dłonie splecione ku górze tak by przekonać mnie o prawdziwości jego słów.
- Powiedz, że to sen! Albo, że ja się z niego nigdy nie obudzę ! – na dworze panowała zupełna ciemność, ale niebo znowu zaczęło płakać , tym razem beze mnie . Przymknęłam oczy.
- O czym ty mówisz? To żaden sen ! Beatrice ! To się dzieje naprawdę, otwórz oczy, proszę…
- Czasem myślę, że to nie jest moje prawdziwe życie, że ja tylko jestem kierowana przez kogoś tam na górze, ale wiesz co koniec z tym chcę kierować sama moim życiem. I.. i muszę ci coś powiedzieć Niall..
- Ale.. - zasłoniłam jego usta palcem zatrzymując słowa, które chciał mi przekazać.
- Proszę, daj mi dokończyć… - ściszyłam diametralnie głos – Niall - głęboko spojrzałam w oczy chłopaka – Ja cię też kocham ! I wiesz co ?
- Cicho..- wysyczał lekko przez zaciśnięte usta poczym wpił się w moje oddając najczulszy pocałunek jaki tylko mógł dać drugiej osobie.
I wyszeptał mi z niezwykłą delikatnością słowa najczystsze jakie tylko mógł.
Jego usta są jedwabiem, a dźwięki wydobywające się z nich najwspanialszą i najczystszą melodią jaką mogę usłyszeć. Poczułam jak moje ciało wykonuje lekkie drgania, które dodawały nieśmiałości co sprawiało, że przymknęłam oczy.
- Kocham cię.
To właśnie usłyszałam od niebieskookiego chłopaka. Po czym z niezwykłą czułością pocałował mnie w policzek.
jest mi obcy, nie jest mi bliski, ale moje serce jest otwarte i czeka na niego każdego dnia dłużej i zacieklej. Ja go kocham, on kocha mnie . Takie piękne i surrealistyczne…
Serce kocha, ale rozum mówi : ‘ Odpuść sobie, jest za wcześnie. Życie nie nauczyło cię brania przykładu z popełnionych błędów ?’ Już nic nie jest pewne, ale miłość istnieje. To jest najdziwniejsza sytuacja mojego krótkiego życia.
Zupełnie oszołomiło mnie zdarzenie z przed kilku lat. Byłam, a może jestem nadal łatwowierną osobą. Starłam się żyć szampańsko, ale za razem poetycznie. Pisałam tony wierszy , te miłosne też się zdarzały, ale wtedy preferowałam te smutne i z tematyką raczej nieprzystępną otoczeniu. Do tej pory całkowicie nie otrząsnęłam się z tego co się stało. Otóż, kiedy miałam 11 lat chłopak, który był moim najlepszym przyjacielem popełnił samobójstwo. Zostawiając mnie z całym światem . Niekiedy czuję jego obecność jakby był moim stróżem i chronił mnie przed wszelakim złem jaki się panoszy. Był starszy ode mnie, zdecydowanie starszy, ale i tak całe życie przed nim stało z szeroko otwartymi rękoma i wołało go, cały czas. Lecz on wybrał inną drogę zapominając o mnie i o wspólnych chwilach jakie spędziliśmy. Boję się, że znowu to się powtórzy ja komuś bezgranicznie zaufam, a ta osoba zostawi mnie w ten czy inny sposób.
Życie powinno uczyć na błędach więc przekonam się może nie dziś, a może za rok czy Niall mnie zostawi, czy jednak bańka mydlana nie pryśnie uderzając o ostry kant koła. Koła ? Tak, bo wszystko zatacza się w bezkresną linię zwaną kołem . Jedno zdarzenie pociąga za sobą inne, a te z kolei następne i powracają do punktu odniesienia czyli – początku.
- Zmień moje życie, nie zataczaj go w kierunku przeszłości tylko w przyszłość, brnij przez nie ze mną Niall ! - wyłkałam obejmując jego dłoń.
- Nie wiesz jak bardzo chcę brnąć przez życie tylko z tobą.- jego oczy skierowały się ku moim, a nasze dłonie splecione ku górze tak by przekonać mnie o prawdziwości jego słów.
- Powiedz, że to sen! Albo, że ja się z niego nigdy nie obudzę ! – na dworze panowała zupełna ciemność, ale niebo znowu zaczęło płakać , tym razem beze mnie . Przymknęłam oczy.
- O czym ty mówisz? To żaden sen ! Beatrice ! To się dzieje naprawdę, otwórz oczy, proszę…
- Czasem myślę, że to nie jest moje prawdziwe życie, że ja tylko jestem kierowana przez kogoś tam na górze, ale wiesz co koniec z tym chcę kierować sama moim życiem. I.. i muszę ci coś powiedzieć Niall..
- Ale.. - zasłoniłam jego usta palcem zatrzymując słowa, które chciał mi przekazać.
- Proszę, daj mi dokończyć… - ściszyłam diametralnie głos – Niall - głęboko spojrzałam w oczy chłopaka – Ja cię też kocham ! I wiesz co ?
- Cicho..- wysyczał lekko przez zaciśnięte usta poczym wpił się w moje oddając najczulszy pocałunek jaki tylko mógł dać drugiej osobie.
Pocałunek nie jest sam w sobie zakończeniem, a ni nawet początkiem. Jest rozwinięciem każdej emocji , każdego słowa. Jest rozwinięciem w dalszy kierunek odleglejszy niż pozostałe o całą wieczność - to miłość. Ona przysłania nam oczy, a pocałunek otwiera. Zabarwia świat i pozwala patrzeć na niego przez tęczę jaką jesteśmy my. Nowi , odrodzeni.. inni, ale nadal tacy sami.
#Venice
-Tak strasznie się martwię o Beatrice. Nie daje żadnego znaku życia od kilku godzin ! – zdenerwowana chodziłam po całym swoim pokoju robiąc idealne koła.
- Venice uspokój się, na pewno nic jej nie jest. Po prostu nie odbiera telefonu, może śpi już, zobacz jest po dwudziestej drugiej . – Zayn próbował mnie uspokoić, lecz ja nadal wiedziałam, że coś jest na rzeczy. Beth zawsze odbiera telefony, nawet te w nocy !
- Zayn choć do jej domu, proszę, serio się martwię o nią. – odwróciłam się do chłopaka i błagalnym wzrokiem wlepiałam się w jego oczy.
- No dobra, jeśli to cię uspokoi… - wziął moją dłoń i splótł nasze dłonie razem.
Wyszliśmy z domu jak dwa koty koczujące by złapać pożywienie. Cicho i bezwładnie. Zamknęłam drzwi od domu i skierowałam się razem z Zaynem prosto do Beatrice.
‘A jeśli dorwał ją ten facet ? … Nie, to nie możliwe!’ – szybko odgoniłam złe myśli.
Przyśpieszyłam kroku nie patrząc czy mulat za mną nadąża.
Szybki marsz i 5 minut-bo tyle wystarczyło na przybycie pod jej dom, i już wchodziłam do niego. Zauważyłam kobietę stojącą pod oknem. Od razu do niej podbiegłam. Była to Samantha- mama Beatrice.
- Dzień dobry… Jest Beth? Co się z nią dzieje? - w tej chwili Zayn przekroczył próg mieszkania i podszedł do nas obu.
- Jak dobrze, że jesteście- mówiła zmartwiona - Nie wiem nawet gdzie ona jest. Wybiegła z domu tak nagle i tak szybko, że nie słyszała mojego wołania. - upiła łyk prawdopodobnie herbaty, którą trzymała w ręku.
- Ale jak nagle wybiegła? – spytałam przestraszona.
- Za tym Niallem! Wiedziałam, że ten chłopak nie przyniesie nic dobrego. I proszę co się dzieje ! – delikatnie uniosła głos, ale nadal była spokojna.
- Niall to porządny chłopak, skoro jest z nim to na pewno nic jej nie jest – tym razem ja uspokajałam Samanthę, a nie Zayn mnie. Podeszłam jeszcze bliżej i usiadłam koło niej. Byłam blisko z mamą Beatrice, a ona także z moją. Przytuliłam Sam.
- Ale żeby w taką burzę?! Co za pojęcie! - teraz ton jej głosu przybrał barwę zagubienia i złości.
- Znajdzie się! Obiecuję, a teraz pójdę jej poszukać, wy tu zostańcie na wypadek gdyby wróciła.- zasugerował chłopak.
Zayn nie zdążył wyjść za drzwi, a ktoś próbował dostać się do środka. Beatrice wpadła do domu cała mokra i zziębnięta. Razem z mulatem rzuciliśmy się na nią, lecz Samatha nie była zadowolona wręcz przeciwnie buzowała złością.
- Beth ! Gdzieś ty była ! - mama Beatrice podała jej suche ręczniki.
- Mamo, to nie ma znaczenia – mówiła uradowana. - Ważne z kim- zachichotała cicho, zasłaniając usta dłonią.
#~~~~~~~~~~~~~#
Witajcie moi Fear'owcy. I jak rozdział 12 ?
:)
Hope U like it.
PS. Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, zostawcie TT lub inny kontakt ;)
czwartek, 26 kwietnia 2012
Rozdział 11- Destiny touches you on your cheek
#Niall
Czułem jakby burza, która panowała niedawno na dworze weszła z butami do mojej duszy i jakby to ona zmieniała mnie, obracała a trzysta sześćdziesiąt stopni i pięła mnie w górę. W górę czegoś niewyobrażalnego i magicznego pod każdym względem.
Było to pozaziemskie uczucie, które doszczętnie władało każdym moim ruchem, a nawet oddechem. W ramionach mam właśnie turkusową imperatorkę mojego życia.
Między nami panowała cisza- głęboka, ale niewyraźna z pozoru szumiącego lasu. Lecz dałoby radę usłyszeć nawet mrugnięcie naszych oczu.
‘ Jeśli czegoś chcemy to osiągamy to nawet kosztem bólu.’- ten wir myśli ewoluował w mojej głowie, tylko dlatego, że nie jestem do końca pewien uczuć Beatrice, a to sprawia ogromne cierpienie.
Cały czas gładziłem plecy drżącej od zimna dziewczyny. Była już strasznie wychłodzona pomimo, że siedzi tu od kilku minut.
- Beth.. – uniosłem subtelnie jej podbródek, który był wtulony w moją również przemoczoną bluzę. – Cała się trzęsiesz.. chodź stąd. – wyszeptałem. Dziewczyna spojrzała w moje oczy i oparła głowę na moim ramieniu bawiąc się sznurkami od niej.
-Chcę zostać Niall..- wymówiła prawie niesłyszalnym, zachrypniętym głosem.
Przytuliłem jeszcze mocniej jej zziębnięte ciało .
Znowu zapanował głuchy blask- cisza. Jednak każdy z nas odnajdywał się w niej.
Nikomu nie przeszkadzała, a tylko pogłebiała moje uczucie do Beatrice.
Dziewczyna pomału przestawała się trząść z zimna, widocznie było już jej cieplej.
Uniosłem głowę ku górze. Z nieba nie spypały się miliny kropel deszczu, a przez chmury próbowało się wyrwać wieczorne słońce, które prawdopodobnie za chwilę schowa się za horyzont.
#Narrator
- Beth… – wymruczał chowając twarz w jej przemoczonych włosach tymsamym przerywając ciszę, która trwała już od kilku minut. – Jak mnie tu znalazłaś?
- Po prostu wiedziałam, że tu będziesz. Serce mi podpowiedziało. – odparła odchylając lekko głowę, aby móc spojrzeć w jego oczy, w których mogła tonąć godzinami.
- Chcesz mi coś powiedzieć?
- Skąd wiesz? - spytała zaciekawiona dziewczyna.
- Serce mi podpowiedziało. – powtórzył jej wcześniejsze słowa i delikatnie uniósł kąciki ust do góry.
Opuszkami palców błądził po jej czerwonym i jakże zimnym policzku. Kierował słowa płynące z serca prosto do jej.
Zaczął po cichu nucić piosenkę (I’m yours- Jason Mraz)
Well open up your mind and see like me
Open up your plans and damn you're free
Look into your heart and you'll find love, love, love
Listen to the music of the moment people, dance and sing
Z każdym wersem śpiewał coraz głośniej. Wczuł się w każdy wyraz tej piosenki. Zamknął oczy i pozwolił się oddać jej zupełnie.
We're just one big family
And it's our God-forsaken right to be loved loved, loved, loved
# Beatrice
Nigdy nie wyobrażałam sobie czegoś bardziej poruszającego niż to co teraz słyszę. Wszystko wydaje się jakby było snem, z którego nie chcę się budzić.
W moich oczach pojawiły się maleńkie łzy. Wtuliłam się w Niall’a jeszcze mocniej przysłuchując się dźwiękom jego głosu .
But, I won't hesitate no more, no more It can’t wait… / spojrzałam w jego błękitne niczym niebo – oczy i dokończyłam razem z nim, śpiewając zachrypniętym głosem, ostanie słowa piosenki .
I'm yours.
Łzy leciały mi strumykiem po policzkach, ale to mi nie przeszkadzało. Nawet łzy nie umieją wyjaśnić tego co czuję właśnie w tej chwili.
Moje serce jest rozdarte choć tak naprawdę wiem co on czuje do mnie, ale czy ja coś czuję do niego? Ujęłam w dłonie twarz chłopaka i przyłożyłam czoło do jego uśmiechając się przy tym jak małe dziecko, które dostało właśnie woreczek z cukierkami. Tymi słodyczami był właśnie cały on. Tylko tyle wystarczyło mi by się uśmiechnąć – obecność osoby, którą darzę tak wielkim uczuciem. Jestem tego pewna. Tak teraz już jestem. Wystarczyło jedno głębokie spojrzenie, a już byłam przekonana, że z nim moje życie zmieni się na lepsze i nie ważne gdzie z nim będę wiem, że będę czuć się jedyną dziewczyną na świecie. Szczęśliwszą niż do tej pory.
Z rozmyśleń wyrwał mnie sam Niall. Smyrał nosem po moim przyczyniając się do mojego delikatnego śmiechu, bowiem mam silne łaskotki. Nie zaprzestał tej czynności i schodził nosem coraz niżej, aż natknął się na moje usta. Spojrzał w moje oczy i wyszeptał …
#~~~~~~~~~~~~~~#
Witajcie po tej jakże długiej przerwie !
Stęskniłam się za wami ogromnie. ;)
Specjalnie podziękowania dla Oli i Natalii ! Bez nich rozdział jedynasty by nie powstał.
Także bardzo wam dziękuję, że dodałyście mi otuchy by kontynuować historię o Niall'u i Beth ;)
A tobie Natalio dziękuję z osobna za fagment, który napisałaś.
POLECAM bloga Natki . Link do niego jest umieszczony w lewym górnym rogu strony.
Dziewczyna nie pisze o sławach, ale potrawi niezwykle wciągnąc czytelnika.
Zapraszam na jej bloga ;)
Czułem jakby burza, która panowała niedawno na dworze weszła z butami do mojej duszy i jakby to ona zmieniała mnie, obracała a trzysta sześćdziesiąt stopni i pięła mnie w górę. W górę czegoś niewyobrażalnego i magicznego pod każdym względem.
Było to pozaziemskie uczucie, które doszczętnie władało każdym moim ruchem, a nawet oddechem. W ramionach mam właśnie turkusową imperatorkę mojego życia.
Między nami panowała cisza- głęboka, ale niewyraźna z pozoru szumiącego lasu. Lecz dałoby radę usłyszeć nawet mrugnięcie naszych oczu.
‘ Jeśli czegoś chcemy to osiągamy to nawet kosztem bólu.’- ten wir myśli ewoluował w mojej głowie, tylko dlatego, że nie jestem do końca pewien uczuć Beatrice, a to sprawia ogromne cierpienie.
Cały czas gładziłem plecy drżącej od zimna dziewczyny. Była już strasznie wychłodzona pomimo, że siedzi tu od kilku minut.
- Beth.. – uniosłem subtelnie jej podbródek, który był wtulony w moją również przemoczoną bluzę. – Cała się trzęsiesz.. chodź stąd. – wyszeptałem. Dziewczyna spojrzała w moje oczy i oparła głowę na moim ramieniu bawiąc się sznurkami od niej.
-Chcę zostać Niall..- wymówiła prawie niesłyszalnym, zachrypniętym głosem.
Przytuliłem jeszcze mocniej jej zziębnięte ciało .
Znowu zapanował głuchy blask- cisza. Jednak każdy z nas odnajdywał się w niej.
Nikomu nie przeszkadzała, a tylko pogłebiała moje uczucie do Beatrice.
Dziewczyna pomału przestawała się trząść z zimna, widocznie było już jej cieplej.
Uniosłem głowę ku górze. Z nieba nie spypały się miliny kropel deszczu, a przez chmury próbowało się wyrwać wieczorne słońce, które prawdopodobnie za chwilę schowa się za horyzont.
#Narrator
- Beth… – wymruczał chowając twarz w jej przemoczonych włosach tymsamym przerywając ciszę, która trwała już od kilku minut. – Jak mnie tu znalazłaś?
- Po prostu wiedziałam, że tu będziesz. Serce mi podpowiedziało. – odparła odchylając lekko głowę, aby móc spojrzeć w jego oczy, w których mogła tonąć godzinami.
- Chcesz mi coś powiedzieć?
- Skąd wiesz? - spytała zaciekawiona dziewczyna.
- Serce mi podpowiedziało. – powtórzył jej wcześniejsze słowa i delikatnie uniósł kąciki ust do góry.
Opuszkami palców błądził po jej czerwonym i jakże zimnym policzku. Kierował słowa płynące z serca prosto do jej.
Zaczął po cichu nucić piosenkę (I’m yours- Jason Mraz)
Well open up your mind and see like me
Open up your plans and damn you're free
Look into your heart and you'll find love, love, love
Listen to the music of the moment people, dance and sing
Z każdym wersem śpiewał coraz głośniej. Wczuł się w każdy wyraz tej piosenki. Zamknął oczy i pozwolił się oddać jej zupełnie.
We're just one big family
And it's our God-forsaken right to be loved loved, loved, loved
# Beatrice
Nigdy nie wyobrażałam sobie czegoś bardziej poruszającego niż to co teraz słyszę. Wszystko wydaje się jakby było snem, z którego nie chcę się budzić.
W moich oczach pojawiły się maleńkie łzy. Wtuliłam się w Niall’a jeszcze mocniej przysłuchując się dźwiękom jego głosu .
But, I won't hesitate no more, no more It can’t wait… / spojrzałam w jego błękitne niczym niebo – oczy i dokończyłam razem z nim, śpiewając zachrypniętym głosem, ostanie słowa piosenki .
I'm yours.
Łzy leciały mi strumykiem po policzkach, ale to mi nie przeszkadzało. Nawet łzy nie umieją wyjaśnić tego co czuję właśnie w tej chwili.
Moje serce jest rozdarte choć tak naprawdę wiem co on czuje do mnie, ale czy ja coś czuję do niego? Ujęłam w dłonie twarz chłopaka i przyłożyłam czoło do jego uśmiechając się przy tym jak małe dziecko, które dostało właśnie woreczek z cukierkami. Tymi słodyczami był właśnie cały on. Tylko tyle wystarczyło mi by się uśmiechnąć – obecność osoby, którą darzę tak wielkim uczuciem. Jestem tego pewna. Tak teraz już jestem. Wystarczyło jedno głębokie spojrzenie, a już byłam przekonana, że z nim moje życie zmieni się na lepsze i nie ważne gdzie z nim będę wiem, że będę czuć się jedyną dziewczyną na świecie. Szczęśliwszą niż do tej pory.
Z rozmyśleń wyrwał mnie sam Niall. Smyrał nosem po moim przyczyniając się do mojego delikatnego śmiechu, bowiem mam silne łaskotki. Nie zaprzestał tej czynności i schodził nosem coraz niżej, aż natknął się na moje usta. Spojrzał w moje oczy i wyszeptał …
#~~~~~~~~~~~~~~#
Witajcie po tej jakże długiej przerwie !
Stęskniłam się za wami ogromnie. ;)
Specjalnie podziękowania dla Oli i Natalii ! Bez nich rozdział jedynasty by nie powstał.
Także bardzo wam dziękuję, że dodałyście mi otuchy by kontynuować historię o Niall'u i Beth ;)
A tobie Natalio dziękuję z osobna za fagment, który napisałaś.
POLECAM bloga Natki . Link do niego jest umieszczony w lewym górnym rogu strony.
Dziewczyna nie pisze o sławach, ale potrawi niezwykle wciągnąc czytelnika.
Zapraszam na jej bloga ;)
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Informacja #1
Hey, mam dla was może trochę smutną wiadomość, ale nie będzie kolejnego rozdziału prawdopodobnie do piątku. W ten dzień postaram się już dodać rozdział 11 . Powód.. otórz piszę egzaminy i natłok powtarzanego materiału z dnia na dzień się zwiększa, a jtr. już pierwszy egzamin i tak do czwartku .. No to trzymajcie za mnie kciuki ;)
Przepraszam .
Pozdrawiam was serdecznie moi Fear'owcy :) Beth.
Przepraszam .
Pozdrawiam was serdecznie moi Fear'owcy :) Beth.
niedziela, 22 kwietnia 2012
Rozdział 10- Only true wind pull you into love and you fly away with Ur love.
Do czytania polecam Lene Marlin-Here We Are <badumdumdum> .
#Narrator
Beatrice delikatnie podniosła się na łokciach rozglądając się na około za właścicielem pięknego głosu, który wybudził ją ze snu. Nie była to jedyna przyczyna tego, że dziewczyna nie spała . Na dworze rozpętało się istne piekło- burza, której tak bardzo nienawidziła.
Osłupiałym wzrokiem spostrzegła chłopaka siedzącego tak blisko niej, że aż poczuła na swojej szyji jego osobliwy oddech.
'Niebieska czupryna, blond oczy. Wróć … odwrotnie.'- ubrała w słowa myśl, lecz nie wypuściła jej na zewnątrz.
'Blond włosy i niebieskie perły, świecące w blasku błyskawic.' - sprostowała.
Dziewczyna melodyjnie zaśmiała się na co chłopak wybałuszył oczy nie wiedząc z jakiego powodu wywodzi się ten śmiech.
- Słodko wyglądasz jak wytrzeszczasz tak oczy. – szeroko uśmiechnęła się do niego.
- A ty jak sie uśmiechasz… - Beatrice oblała się gorącą falą spoczywającą na jej obu policzkach.
- To miłe… - odwróciła głowę i zapatrzyła się w bliżej nieokreślony punkt na zielonym suficie.
- Wybacz, nie chciałem cię obudzić.. - wypowiedział ściszonym głosem. Zwróciła twarz w jego stronę . Złapał ją tak bardzo delikatnie za dłoń jakby bał się, że jeśli zrobiłby to za mocno rozpadnie się na milion, srebrzystych kawałeczków.
- Nic sie nie stało. - zaślepiona widokiem ich dłoni.. Splecionych dłoni uśmiechnęła się najradośniej jak tylko potrafiła .
- Beth.. J-ja mu-uszę - zająkał się- ci coś powiedzieć - dalszą część wypowiedział bardzo spokojnie, ale stanowczo patrząc w siwe oczy dziewczyny.
- Mów.. - wymówiła prawie nie słyszalnie poczym uniosła wzrok na wysokość niebieskich oczu chłopaka. - Beth przepraszam za to, że cię zaniedbywałem. Jest mi głupio z tego powodu…
Dziewczyna spuściła ponownie wzrok ,bawiąc sie swoimi palcami u rąk, była zdenerwowana samą obecnością chłopaka, a jego głos dodatkowo przyprawiał ją o dreszcze.
Objawiała się najgorszego. Sądziła, że być może ponownie w swoim życiu Niall popełnił błąd i wziął jakieś używki, a teraz chce się po prostu wytłumaczyć.
Przymknęła oczy by dokładnie wsłuchać się w dźwięki wywodzące się z ust chłopaka
-Nie robiłem tego żeby cię skrzywdzić ... Ja po prostu chciałem zapomnieć...
W tym czasie uniósł podbródek Beatrice, prowokując by spojrzała na niego.
- Zapomnieć o czym? - spytała dociekliwie.
- o.. Tobie...
Chwycił swoją twarz w dłonie pochłaniając się myślami jak jej to wszystko wyjaśnić. Obawiał się, że stchórzy i nie powie jej co do niej czuje.
Głos chłopaka w tamtej chwili przybrał czarną barwę, smutną i bez jakiejkolwiek skruchy. Nie był wstanie wypowiedzieć nic więcej.
Na twarzy dziewczyny zaczęły pojawiać się czyste jak jej serce- łzy . Bezradnie wypuściła je z oczu przegryzając fioletowe paznokcie. Było jej strasznie przykro słysząc takie słowa od osoby, którą kocha.
Niall widząc to chciał przytulić ją do siebie, lecz Beth wstała z łóżka, na którym leżała i podeszła do okna płacząc jeszcze bardziej.
- Jezu, Beth nie płacz prze zemnie ... - mówił błagalnym tonem - w tym momencie i w jego oczach zaczęły pojawiać sie łzy. - Kocham cię ! Ale wiem, że ty mnie nie ! Dlatego chciałem zapomnieć żeby nie cierpieć ! - podszedł do Beatrice, która była odwrócona do niego tyłem, położył jej rękę na ramieniu i zaczął mówić do jej ucha. - Chce wrócić do Irlandii... - momentalnie Beatrice odwróciła sie i stanowczo objęła chłopaka. Zachwiał się i pocałował ją w głowę. - Nie płacz głupia ... Uśmiechnął sie sztucznie do niej. Nie odwzajemniła tego gestu.
- Nie wyjeżdżaj, proszę ... – wymówiła dawać sie łzami.
Niall wziął jej dłonie w swoje i ucałował. Jego łza spadła na właśnie jej dłonie . Oboje przypatrywali się z zaciekawieniem temu zjawisku.
- Nie ma sensu bym zostawał ... - pocałował ją w czoło i puścił dłonie , skierował sie do drzwi. Wyszedł. Pozostawiając swoją miłość płaczącą.
#Narrator
Beatrice delikatnie podniosła się na łokciach rozglądając się na około za właścicielem pięknego głosu, który wybudził ją ze snu. Nie była to jedyna przyczyna tego, że dziewczyna nie spała . Na dworze rozpętało się istne piekło- burza, której tak bardzo nienawidziła.
Osłupiałym wzrokiem spostrzegła chłopaka siedzącego tak blisko niej, że aż poczuła na swojej szyji jego osobliwy oddech.
'Niebieska czupryna, blond oczy. Wróć … odwrotnie.'- ubrała w słowa myśl, lecz nie wypuściła jej na zewnątrz.
'Blond włosy i niebieskie perły, świecące w blasku błyskawic.' - sprostowała.
Dziewczyna melodyjnie zaśmiała się na co chłopak wybałuszył oczy nie wiedząc z jakiego powodu wywodzi się ten śmiech.
- Słodko wyglądasz jak wytrzeszczasz tak oczy. – szeroko uśmiechnęła się do niego.
- A ty jak sie uśmiechasz… - Beatrice oblała się gorącą falą spoczywającą na jej obu policzkach.
- To miłe… - odwróciła głowę i zapatrzyła się w bliżej nieokreślony punkt na zielonym suficie.
- Wybacz, nie chciałem cię obudzić.. - wypowiedział ściszonym głosem. Zwróciła twarz w jego stronę . Złapał ją tak bardzo delikatnie za dłoń jakby bał się, że jeśli zrobiłby to za mocno rozpadnie się na milion, srebrzystych kawałeczków.
- Nic sie nie stało. - zaślepiona widokiem ich dłoni.. Splecionych dłoni uśmiechnęła się najradośniej jak tylko potrafiła .
- Beth.. J-ja mu-uszę - zająkał się- ci coś powiedzieć - dalszą część wypowiedział bardzo spokojnie, ale stanowczo patrząc w siwe oczy dziewczyny.
- Mów.. - wymówiła prawie nie słyszalnie poczym uniosła wzrok na wysokość niebieskich oczu chłopaka. - Beth przepraszam za to, że cię zaniedbywałem. Jest mi głupio z tego powodu…
Dziewczyna spuściła ponownie wzrok ,bawiąc sie swoimi palcami u rąk, była zdenerwowana samą obecnością chłopaka, a jego głos dodatkowo przyprawiał ją o dreszcze.
Objawiała się najgorszego. Sądziła, że być może ponownie w swoim życiu Niall popełnił błąd i wziął jakieś używki, a teraz chce się po prostu wytłumaczyć.
Przymknęła oczy by dokładnie wsłuchać się w dźwięki wywodzące się z ust chłopaka
-Nie robiłem tego żeby cię skrzywdzić ... Ja po prostu chciałem zapomnieć...
W tym czasie uniósł podbródek Beatrice, prowokując by spojrzała na niego.
- Zapomnieć o czym? - spytała dociekliwie.
- o.. Tobie...
Chwycił swoją twarz w dłonie pochłaniając się myślami jak jej to wszystko wyjaśnić. Obawiał się, że stchórzy i nie powie jej co do niej czuje.
Głos chłopaka w tamtej chwili przybrał czarną barwę, smutną i bez jakiejkolwiek skruchy. Nie był wstanie wypowiedzieć nic więcej.
Na twarzy dziewczyny zaczęły pojawiać się czyste jak jej serce- łzy . Bezradnie wypuściła je z oczu przegryzając fioletowe paznokcie. Było jej strasznie przykro słysząc takie słowa od osoby, którą kocha.
Niall widząc to chciał przytulić ją do siebie, lecz Beth wstała z łóżka, na którym leżała i podeszła do okna płacząc jeszcze bardziej.
- Jezu, Beth nie płacz prze zemnie ... - mówił błagalnym tonem - w tym momencie i w jego oczach zaczęły pojawiać sie łzy. - Kocham cię ! Ale wiem, że ty mnie nie ! Dlatego chciałem zapomnieć żeby nie cierpieć ! - podszedł do Beatrice, która była odwrócona do niego tyłem, położył jej rękę na ramieniu i zaczął mówić do jej ucha. - Chce wrócić do Irlandii... - momentalnie Beatrice odwróciła sie i stanowczo objęła chłopaka. Zachwiał się i pocałował ją w głowę. - Nie płacz głupia ... Uśmiechnął sie sztucznie do niej. Nie odwzajemniła tego gestu.
- Nie wyjeżdżaj, proszę ... – wymówiła dawać sie łzami.
Niall wziął jej dłonie w swoje i ucałował. Jego łza spadła na właśnie jej dłonie . Oboje przypatrywali się z zaciekawieniem temu zjawisku.
- Nie ma sensu bym zostawał ... - pocałował ją w czoło i puścił dłonie , skierował sie do drzwi. Wyszedł. Pozostawiając swoją miłość płaczącą.
Straciła grunt pod stopami. Świat jak z uderzeniem jasnego gromu z nieba- rozsypał się w drobny pył.
Osunęła się bezwładnie pod drzwiami chowając twarz w kolana.
On wyjeżdża i prawdopodobnie to było ich ostatnie spotkanie. Dziewczyna szlochała coraz bardziej, aż dławiła się pojedynczymi łzami, które spływały bezwolnie do jej czerwonych ust. Czuła jak rozpływa się, lecz utrzymywała swój stan by jeszcze raz zredagować słowa wypowiedziane przez Niall’a.
Dopiero po paru minutach zdała sobie sprawę co tak naprawdę powiedział jej ukochany.
On ją kocha, a ona jego.
To już jest potwierdzone.
Ale czy nie jest za późno by wszystko mu wyznać?
Beatrice popatrzyła przez krótką chwilę za okno – grzmoty rozśpiewywały ziemię, a błyskawice rozświetlały niebo. Deszcz zalewał okolicę, a wiatr dmuchał w liście drzew wydobywając piękną muzykę, dochodzącą do uszu dziewczyny, a zarazem chłopaka, oddalonego od niej . Razem słyszeli siebie w tym odgłosie, jakby nawzajem ich dusze wołały się, jakby ich dłonie były nadal splecione i jakby ich usta zetknęły się w pierwszym, magicznym pocałunku..
Wszystkie perły chowające się w oczach dziewczyny, wybiegły dając sygnał Beatrice, że trzeba coś zrobić. Niczym szalejąca na dworze błyskawica wybiegła z domu trzaskając nieopamiętanie drzwiami.
Chcąc dogonić chłopka biegła ile tylko miała sił. Nie wiedziała gdzie się udał, ale przez umysł przeszła ją myśl o miejscu, gdzie Niall miał ją zaprowadzić. Chciała znaleźć je nie wiedząc gdzie ono jest.
Szukała wzrokiem parku i nieopodal drzewa- chorego i samotnego. Była cała mokra i zmęczona nie ukrywała tego. Dysząc znalazła to o czym myślała – stare drzewo.
-Jeszcze tylko ta cholerna dróżka i znajdę go! - ledwo co słyszalnie wymówiła poszczególne słowa.
Oddychała coraz ciężej i coraz większym trudem pokonywała kolejne metry dróżki, która jak się okazało była na lewo od spróchniałego drzewa. Przebiegła całą drogę bojąc się, że tam nie będzie jej ukochanego Niall’a, a także bojąc się błyskawic, które lubiły bić koło niej ziemię.
Stanowczo przyśpieszyła .
Ujrzała czerwone i niebieskie róże, altankę i coś na kształt ławek.
Wbiegła do tego miejsca niczym oszalałe zwierze, ześlizgując się po mokrej trawie do samej altanki. Nie straciła przytomności, ale czuła jakby miała zaraz to zrobić. Ostatkiem sił wstała trzymając się poręczy altany.
To co zobaczyła zbiło ją z tropu. Ręce momentalnie zaczęły drgać wystukując smutny rytm u podnóży jej palców.
Zobaczyła chłopaka skulonego – jakby nie wiedział co się z nim dzieje.
- Niall ! – wydobył się cichy okrzyk z jej ust, które piekły ją niemiłosiernie .
Deszcz ustępował, lecz nadal słychać było pogrzmiewanie nieba.
Dziewczyna z impetem rzuciła się na plecy chłopaka. Nie miała pewności czy to on, ale serce przekonało ją do tego, iż to jest jego (serca) wybranek. Wystraszył się tego, ale pomimo tego odwrócił głowę w stronę dziewczyny. Niall szeroko się uśmiechnął widząc Beatrice. Przyciągnął ją do siebie i usadowił na swoich kolanach. Wtulił się w jej mokre ciało, nie pozostała mu dłużna i zrobiła dokładnie to samo.
- Niall … - cicho zawyła.
sobota, 21 kwietnia 2012
Rozdział 9- It’s hard to tell you…
# Niall
Z utęsknieniem czekałem aż ujrzę jej błękitną burzę włosów i popielate oczy.
Właśnie idę do niej.
Za każdym razem gdy myślę o niej rozpływam się i niczym ptak lecę przez przestworza czerwonego nieba. Słońce zaczęło chować się za horyzont pozostawiając smugi czerwieni i pomarańczy.
Rozmyślając o perlistej buźce uderzyłem w znak stopu. Zbieg okoliczności ? Czy istnieje coś takiego jak przypadek? A może los nakłania mnie do zmiany decyzji ?
Ale ja dłużej czekać nie mogę !
Złapałem się za obolałe miejsce , które prawdopodobnie jest już różowe. Podniosłem wzrok i wbiłem go w drogę . Czuję jakbym się unosił w tych barwach nieba.
Co jej powiedzieć?! To jest bardzo nurtujące mnie pytanie.
-Kocham cię od tego momentu kiedy cię ujrzałem. Skąpaną w bólu z nadzieją w oku, przykrytą turkusowym blaskiem ... - wymówiłem machając rękoma jakby tu była.
Może to zbyt.. nowatorskie ? Tyle jeszcze przed nami. A co jeśli nie ja jestem pisany Beatrice, tylko zupełnie inny chłopak?
Wiem, że pojawienie się tej dziewczyny zupełnie przekręciło mój świat do góry nogami… Zawirowała nim niczym wiatr płynący w sercu. Nie jest on zimny czy bestialski, wręcz przeciwnie leczy moje serce i ogrzewa milionem świec.
Jestem zakochany, ale czy z wzajemnością? Intrygujące pytania zostawię na później, okaże się za parę chwil czy Beatrice coś do mnie czuje..
Mam tylko ogromną nadzieję, że nie spaprzę tego i nie stchórzę.
Doszedłem właśnie do bramy.. przekroczyłem ją i powolnym chodem skierowałem się ku drzwi wejściowych. Otworzyła mi je mama Beth. Nawiasem mówiąc ciekawa z niej osoba. Zawsze interesowała mnie słowami, były bardzo mądre i stanowcze. Już wiem po kim Beatrice odziedziczyła taką myśl przewodnią, słowa piękne niczym srebro jej oczu.
‘Szlag, Niall ty znowu o jej oczach !’- skarciłem się w myślach robiąc zabawną minę na co mama Beth - Samantha , zaśmiała się.
Dokładnie tak jak to robi Beth.. I ponownie myślę o niej.
- Idź do jej pokoju pewnie na ciebie czeka – uśmiechnęła się miło kobieta. W odpowiedzi dostała mój jakże radosny uśmiech.
Z wolna wchodziłem po schodach. Każdy stopień palił moje stopy niczym kanonada. Chwyciłem delikatnie za klamkę drzwi, które praktycznie same się otworzyły.
Wszedłem do pokoju. Obraz jaki ujrzałem rozkroił moje serce na milion kawałków.
Spała.
Moja miłość smacznie spała obtulona kocem i poduszkami. Postanowiłem nie budzić jej. Ale wytrwale poczekam aż się obudzi.
# Beth
Usłyszałam cichy, męski głos. Przeszły mnie ciarki po całym ciele.
-Kocham cię tak bardzo…
Zaraz, przecież ja doskonale znam ten głos. On należy do Niall’a. Mojego kochanego blondyna. Sprostowanie, on nie jest mój..
Ale c-co on powiedział?! Kocha mnie ? Nie mogę otworzyć dobrowolnie oczu, a więc śpię na jawie?
Czy to po prostu kontrolowany sen? Ale gdyby tak było widziałabym kolorowy obraz, a ja widzę czarny, bezdenny, a jednocześnie bezbarwny.
Powoli otwierałam oczy …
#·······················#
Na wstępie chciałabym Wam podziękować za ponad tysiąc wejść na Overcome My Fear !
Massive Thanks to U !
Rozdział krótki, ale rozdział 10 będzie dłuższy ;).
btw. podoba Wam się nowy szablon bloga?
Czekam na opinię . ;)
Z utęsknieniem czekałem aż ujrzę jej błękitną burzę włosów i popielate oczy.
Właśnie idę do niej.
Za każdym razem gdy myślę o niej rozpływam się i niczym ptak lecę przez przestworza czerwonego nieba. Słońce zaczęło chować się za horyzont pozostawiając smugi czerwieni i pomarańczy.
Rozmyślając o perlistej buźce uderzyłem w znak stopu. Zbieg okoliczności ? Czy istnieje coś takiego jak przypadek? A może los nakłania mnie do zmiany decyzji ?
Ale ja dłużej czekać nie mogę !
Złapałem się za obolałe miejsce , które prawdopodobnie jest już różowe. Podniosłem wzrok i wbiłem go w drogę . Czuję jakbym się unosił w tych barwach nieba.
Co jej powiedzieć?! To jest bardzo nurtujące mnie pytanie.
-Kocham cię od tego momentu kiedy cię ujrzałem. Skąpaną w bólu z nadzieją w oku, przykrytą turkusowym blaskiem ... - wymówiłem machając rękoma jakby tu była.
Może to zbyt.. nowatorskie ? Tyle jeszcze przed nami. A co jeśli nie ja jestem pisany Beatrice, tylko zupełnie inny chłopak?
Wiem, że pojawienie się tej dziewczyny zupełnie przekręciło mój świat do góry nogami… Zawirowała nim niczym wiatr płynący w sercu. Nie jest on zimny czy bestialski, wręcz przeciwnie leczy moje serce i ogrzewa milionem świec.
Jestem zakochany, ale czy z wzajemnością? Intrygujące pytania zostawię na później, okaże się za parę chwil czy Beatrice coś do mnie czuje..
Mam tylko ogromną nadzieję, że nie spaprzę tego i nie stchórzę.
Doszedłem właśnie do bramy.. przekroczyłem ją i powolnym chodem skierowałem się ku drzwi wejściowych. Otworzyła mi je mama Beth. Nawiasem mówiąc ciekawa z niej osoba. Zawsze interesowała mnie słowami, były bardzo mądre i stanowcze. Już wiem po kim Beatrice odziedziczyła taką myśl przewodnią, słowa piękne niczym srebro jej oczu.
‘Szlag, Niall ty znowu o jej oczach !’- skarciłem się w myślach robiąc zabawną minę na co mama Beth - Samantha , zaśmiała się.
Dokładnie tak jak to robi Beth.. I ponownie myślę o niej.
- Idź do jej pokoju pewnie na ciebie czeka – uśmiechnęła się miło kobieta. W odpowiedzi dostała mój jakże radosny uśmiech.
Z wolna wchodziłem po schodach. Każdy stopień palił moje stopy niczym kanonada. Chwyciłem delikatnie za klamkę drzwi, które praktycznie same się otworzyły.
Wszedłem do pokoju. Obraz jaki ujrzałem rozkroił moje serce na milion kawałków.
Spała.
Moja miłość smacznie spała obtulona kocem i poduszkami. Postanowiłem nie budzić jej. Ale wytrwale poczekam aż się obudzi.
# Beth
Usłyszałam cichy, męski głos. Przeszły mnie ciarki po całym ciele.
-Kocham cię tak bardzo…
Zaraz, przecież ja doskonale znam ten głos. On należy do Niall’a. Mojego kochanego blondyna. Sprostowanie, on nie jest mój..
Ale c-co on powiedział?! Kocha mnie ? Nie mogę otworzyć dobrowolnie oczu, a więc śpię na jawie?
Czy to po prostu kontrolowany sen? Ale gdyby tak było widziałabym kolorowy obraz, a ja widzę czarny, bezdenny, a jednocześnie bezbarwny.
Powoli otwierałam oczy …
#·······················#
Na wstępie chciałabym Wam podziękować za ponad tysiąc wejść na Overcome My Fear !
Massive Thanks to U !
Rozdział krótki, ale rozdział 10 będzie dłuższy ;).
btw. podoba Wam się nowy szablon bloga?
Czekam na opinię . ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


