Translate/Przetłumacz

Translate/Przetłumacz

niedziela, 13 maja 2012

Rozdział 16- Let's go.

# Beatrice


Delikatnie przeczesałam włosy patrząc na zdziwionego chłopaka. Był zupełnie zdezorientowany. Uspokajając oddech, kątem oka spostrzegłam, że nie ma przy mnie Venice. Zaczęłam szeroko poszukiwać oczami przyjaciółki, lecz na marne – w całym pokoju jej nie było.

- Spokojnie poszła do łazienki.. – widząc mój stan Niall podszedł do mnie pomagając mi wstać. – Beth co się stało ? - spytał przerażony.
- No..bo my b-byłyśmy w sklepie i on, on , ja na niego wpadłam – mówiłam zachrypniętym głosem, a raczej dukałam kalając płynny język. Odleciałam ponownie w mój alter świat, rozmyślając co mogło by się stać.
- Kto ? Na kogo wpadłaś ? Mów ! – potrząsnął mnie lekko za ramiona, wyrywając mnie z myśli.
- Niall ! To był ten psychopata, który włamał się do domu Venice ! Jak mogli go wypuścić tak wcześnie ! Ja się pytam jak !? – mówiłam niezwykle szybko i głośno jak na moją osobę.
- Ććć, już dobrze. Spokojnie więcej tego gówniarz nie zrobi. – objął mnie ramieniem.
- Ehm.. Idź się ubierz, albo dokończ prysznic, czy coś.. - usiadłam na kanapie i podkuliłam nogi, a brodę oparłam o kolana.
- Zaraz wracam – opuścił pokój, w celu założenia czegoś bardziej stosownego niż ręcznik przepasany na biodrach.

Po chwili przyszła Vi, dosiadła się do mnie i oparła się o brzeg kanapy.

-Nie rozumiem jak mogli go już wypuścić.. a-a może uciekł ? – spojrzała na mnie z przerażeniem.
- Przestań, nawet tak nie myśl. Gdyby to zrobił nie pokazywałby się publicznie!- skarciłam przyjaciółkę. –Rozchmurz się, już jutro będziemy daleko stąd, odpoczniemy i wszystko będzie tak jak dawniej.- pocieszałam ją, gładząc ręką jej ramie.
- Nie będzie tak jak dawniej. – wypowiedziała po czym gwałtownie wstała i złapała się za głowę.
- Co ty mówisz? Jasne, że będzie ! – cały czas stawiałam twardo na swoim.
- Nie! Ty nie znasz całej prawdy ! – zalała się potokiem łez.
- Jak to ?- spytałam zdziwiona.
- On na wspólniczkę, spotkałam ją równy tydzień temu. Nic nikomu nie mówiłam, ale tego psychopatę także widziałam. – mówiła spokojnym, opanowanym głosem.
- Czemu nam nic nie powiedziałaś? – w czasie wypowiadania tych słów przeze mnie Niall stawił się w pokoju.
- O czym nie jesteśmy doinformowani ? – spytał dociekliwie blondyn.
- Ja się bałam, że oni wam coś zrobią. Ona ma coś do Nialla !
- Do mnie? / Do Nialla? - zapytaliśmy w tym samym momencie przez co spojrzeliśmy na siebie bardzo wymownie.
- Tak, zaczęła mi coś opowiadać. Nie wiem, słyszałam tylko parę słów.- podeszłam do niej i ją przytuliłam.
- Następnym razem mów nam wszystko nie zależnie od sytuacji, dobra ? – wtuliła się mocniej w moje ramiona.
- Obiecuję. – starała się otrzeć łzy i opanować. – Nie darowałabym tego im gdyby Wam się coś stało. – pogroziła lekko pięścią. Zapewne w myśli miała obraz tego mężczyzny i jego wspólniczki.
- Nic nam nie będzie- uśmiechnęłam się do niej , a Niall podszedł do nas i przytulił nas obie.
- A co z Zaynem ? Wie coś ? – spytał.
- Nie do końca – pokręciła głową - Nie powiedziałam mu, nie chciałam go martwić.
- A powiedz mi, – tym razem głos zabrałam ja- widziałam go ostatnio przymulonego, widocznie smutnego, był taki przygnębiony. Nie powiedział nawet –cześć, nic nie powiedział, ale najbardziej zmartwiło mnie to, że palił. – wycedziłam tonę słów, odklejając się od Venice i Nialla.
- Ehh. – wypuściła ze świstem powietrze. – pozwólcie, że powiem wam później, okej ? Bez żalu ?
- Jasne.. – uśmiechnęłam się bezradnie.
- Dobra, ale tak czy siak te zakupy trzeba zrobić. – stwierdził niebieskooki.
- O, nie ! Ja nie idę ! Zostaję tu . – naburmuszyła się i usiadła z wielkim hukiem na kanapę. Wywołało to u mnie lekki chichot.
- Sam mam iść ? – z rozżalenia rozstawił ręce.
- A chłopaki z tobą nie mogą iść ? – spytałam.
- Harry i Liam są w pracy, Lou pomaga rodzinie, a Zayn nawet nie wiem . – wypiął język w moją stronę.
- Okej, to ja pójdę z tobą - zaśmiałam się . Rany, ten chłopak nawet w takiej sytuacji potrafi wywołać uśmiech na mojej twarzy. Jak on to robi ?
- Venice zostaniesz tu ? - skierował się do przyjaciółki.
-Noo, poczekam tu- powiedziała ociężale- albo się prześpie.. – ziewnęła.
- Okej, my niedługo będziemy.
- Yhym- ledwo usłyszałam, gdyż byłam już poza domem gdzie panowała już lekka burza. Chwyciłam dłoń blondyna by czuć się pewniej.


# Następnego ranka.


‘ -Nie błagam cię, nie rób tego ! – darłam się nieopamiętanie ‘

Nagle mama szybko wleciała do pokoju. Zastanawiała się co się stało. Odparłam jej, że to tylko zwykły senny koszmar- nic więcej.
Więc jednak wypowiedziałam słowa przez sen. Dziwne.
Słońce muskało moją twarz promieniami, przelatującymi przez małą szparkę niezasłoniętej do końca rolety. Mimowolnie przetarłam dłonią oczy i wstałam pośpiesznie z łóżka. Sprawdziłam czy torba z całą zawartością tj. : ubraniami, kosmetykami, jedzeniem - jest na swoim miejscu. Wszystko było na miejscu, ale czułam, że coś jest nie tak.. ’ Może czegoś zapomniałam ? ‘-pomyślałam.
W tym momencie zakręciło mi się w głowie- upadłam, na szczęście na łóżko. Robiło mi się coraz bardziej słabo, aż w końcu...


# Kilka godzin później/ Wyjazd






- Tak, mamo będziemy uważać – upewniłam rodzicielkę i dałam jej buziaka w policzek – Cześć mamo.
-Do widzenia ! – krzyknęła cała banda. Na zegarku 13:04, a my już wyjeżdżamy, no może dopiero. Venice nie mogła się zebrać, to samo było z Liamem i Zaynem – niby tacy poukładani, a zawsze na końcu.

Zaczerpnęłam ciepłego powietrza i ze świstem je wypuściłam. Przed oczami pojawiły mi się lekkie mroczki, a w głowie zaczęło mi się kręcić. Nie miałam sił, lecz nic nie dałam po sobie poznać. Z posępną miną wsiadłam do dużego Vana- wynajętego specjalnie na podróż. Chłopcy nie próżnowali.
Wszyscy zamknęli drzwi, a ja sięgnęłam do kieszeni po ukojenie- muzykę, a raczej kwadratowe słuchawki z napisem – I can’t hear U . Włączyłam pierwszą lepszą piosenkę, a moja dusza od razu wyszła z ciemnej mocy- więzienia. Wyszła na zewnątrz mrucząc pod nosem tekst piosenki. Śpiew dziurawi niebo, żeby każdy mógł doznać jej w pełnej światłości. Jest jak strzała wnikająca do serc, zostawi bliznę, ale ona będzie świadczyć nie o bólu i cierpieniu, ale o niezwykłej przygodzie.
A ja właśnie dziś miałam zaczynać przygodę swojego życia. Ale czy życie samo w sobie nie jest przygodą ? Tyle różnorakich barw, a każda jest inna – to właśnie obserwowałam przez okno. Liście niedbale ułożone na drzewach, chodź dopiero co kwiaty rozkwitły już jest kolorowo i przyjemnie. Niebo było niebieskie i przypominało jedwabną wstążkę z białymi guzikami., które z kolei przybierały najróżniejsze kształty.

Przyjaciele cały czas się śmiali, jakbym w ogóle tu nie była. Nie mam im tego za złe. Wręcz przeciwnie. Mam dziś definitywnie gorszy dzień i nie chciałabym zaprzątać innym głowy.
Mimo to uśmiechało się moje serce patrząc na śpiącego chłopaka. Spał opierając się o moje ramie. Jedziemy dopiero pół godziny, a Irlandczyka znużył sen. Wyłączyłam muzykę z telefonu i przeniosłam się na Tablet’a ‘grając’ różne melodie dla rozluźnienia. Oczywiście’ grałam’ tylko dla siebie. Jednak po chwili znudziło mi się to i objęłam ramieniem Nialla i sama próbowałam zasnąć.
Udało się. Może były to sekundy, a może minuty. Może nawet blisko godziny- tyle dane było mi pospać. Usłyszałam jak Loui drze się na całego, że już dojechaliśmy.
Spojrzałam w bok- Nialla nie było za to był szeroko uśmiechający się Liam. Zauważyłam, że przytulam się namiętnie do jego ramienia, wyszeptałam ciche – sorki ; i otworzyłam drzwi Vana.


                             #~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~#
Moim zdaniem - nudny i jeden z najgorszych.  Ale obiecuję, że kolejny będzie długi i pełen wrażeń ;)
Szykuję  coś specjalnego, mam nadzieje, że nie zanudziłam was 16 rozdziałem, ale cóż wzloty i upadki istnieją ;)

  5 komantarzy = rozdział 17 .           taki mały sznataż ;p

sobota, 12 maja 2012

Rozdział 15- Junket.

# Beatrice


- Chodź tam. - wskazał na położoną dość blisko brązową ławkę.

Przytaknęłam blondynowi lekko głową i usiadłam na owym przedmiocie.
Podkuliłam nogi pod samą szyję obtulając je moimi rękoma, położyłam głowę na kolanach i przypatrywałam się oczom Niall’a.
Zrobiło się już dość chłodno. Drżałam z zimna, ale to mi nie przeszkadzało, bo od środka rozgrzewała mnie siła, której nie mogę się oprzeć. Ogrzewa nie tylko moje serce, ale i duszę, ciało- choć powłoka ziemskiego ciała jest zimna i można ją porównać do młodego lodowca, to wewnętrzna część ciała jest gorąca i tryska radością niczym niszczący wszystko wulkan.
Oczywiście ta siła to nasza miłość, o którą trzeba walczyć. Ale czemu akurat niszczący wszystko wulkan ? Ponieważ jest tylko jeden krok od miłości do nienawiści. Zawsze idziesz do przodu o dwa kroki, ale cofasz się przy tym o jeden duży krok. Jeśli postawisz za małe kroki do przodu, ten do tyłu przewyższy je i po prostu wrócisz do punktu wejścia i znowu musisz wykonywać te pierwsze fazy, ale także musisz pokonać od nowa barierę jaka ciąży przy tym.
Głowa diametralnie wraz ze wzrokiem obróciła się w stronę zmartwionego chłopaka. Przykrył mnie swoją siwą bluzą, w którą od razu włożyłam zmarznięte dłonie.
Czyżbym znowu zamknęła się w swoim świecie rozmyśleń ? Tak, znowu myślałam o rzeczach nad wyraz nie potrzebnych w obecnej chwili. Powinnam się skupić na blondynie, a nie zawracać sobie umysł takimi dyrdymałami. Nie powinnam się martwić.

- Dzięki. – szepnęłam i położyłam głowę tym razem na ramieniu chłopaka.
- Co jest ? – zapytał i niezwykle czule mnie przytulił. Jakby tulił mnie do swego bijącego serca.
- Zamyśliłam się tylko. – wysiliłam się na uśmiech. W prawdzie szczery, ale nie dawał mi żadnej satysfakcji.
- O czym tak myślałaś? Hm, a może o kim? - zaśmiał się melodyjnie wskazując kciukiem na swoją sylwetkę.
- Mam jakieś złe przeczucie. – odparłam i poprawiłam swoją grzywkę, która wpadała mi do oczu z każdym wypowiedzianym słowem.
- Dotyczące czego ? - dociekał spoważniałym głosem.
- Oj, czy to ważne? - spojrzałam kolejny raz w oczy Irlandczyka.
- Tak. - wypuścił ze świstem powietrze, które trzymał w płucach.
- Nie, ważne jest to co jest teraz. Skupmy się na teraźniejszości i odstawmy na bok ten mój alter świat. - wypowiedziałam z przekonaniem moich słów.
- No dobra, cokolwiek znaczy ten twój –alter świat, ale mam nadzieję, że mi kiedyś powiesz, co ? - ujął w palce swoją brodę i zrobił zaciekawioną minę.
- Oczywiście, że ci powiem. – obdarzyłam go moim uśmiechem. Tym razem był całkowicie z czystych intencji.

Do moich uszu dobiegł dźwięk sms’a z mojego telefonu <badadabum>. Od razu chwyciłam do kieszeni spodenek i wyciągnęłam ową rzecz. Wiadomość była od Venice:

,, Hej, co powiecie na wypad za miasto pod namioty ? Gdzieś na tydzień ? Teraz jest wolne ! Trzeba zaszaleć xD ! Spytaj się Niall’a . V, Zayn, Harrey, Loui and Liam ; ) . ‘’

Zaczęłam czytać na głos treść sms’a . Szczerze mówiąc podoba mi się pomysł przyjaciół, trochę wypoczynku nikomu, przecież nie zaszkodzi.

- Myślę, że świetnie to wymyślili, znam fajne miejsce za Londynem. Można spokojnie tam wypocząć – uśmiechnął się irlandzki blondyn.
- No niby tak, ale przekonaj cerbera - wypięłam język w jego stronę. (dop. Tu chodzi o jej mamę)
- To chodź teraz ! – chwycił mnie za dłoń i pomógł wstać z ławki. Wziął także mój telefon i wziął się za pisanie wiadomości.

# Dzień przed wyjazdem .


Dzisiejszego dnia powietrze z każdej minuty robiło się coraz bardziej ciężkie.
Zbierało się na wybuch nieba, kolejny raz w tym miesiącu zapowiadało się na burzę. Popatrzyłam w górę, wzrok od razu przykuła duża chmura- ciemna i bezwładna.
Szłam właśnie przez ostanią ulicę, która skieruje mnie prosto do wielobranżowego sklepu. Obok mnie idą ludzie, a do moich uszu ciągle pada pytanie –‘ Masz coś do picia? ‘ lub wielkie użalenia typu – ‘ Ale gorąco ‘ cz też – ‘Ale parno’ .
Przy boku godnie podążała Venice, wyraźnie radosna i bardzo zaciekawiona. Widocznie jest jakiś bardzo ważny powód jej rozmyśleń. Jeśli będzie chciała mi powiedzieć na pewno to zrobi, nic na siłę.
Słońce coraz bardziej prażyło w moją stronę. Najbardziej cierpią moje oczy, nie wzięłam żadnych okularów przeciw słonecznych. Wybieranie się w samo południe na zakupy nie jest dobrym pomysłem, ale musimy być przygotowani na jutrzejszą wyprawę.
Doszłyśmy to ów sklepu. Nie przyćmiewał wielkością galerii handlowych, ale było tu dosłownie wszystko czego w tej chwili potrzebujemy. Wzięłam wózek sklepowy i z Venice udałyśmy się w głąb przestrzeni. Wypuszczana z głośników muzyka wprawiała nas obie w świetne humory. Podśpiewując z przyjaciółką piosenkę : Jennifer Lopez- Dance again, ruszałyśmy się w rytm melodii. Ludzie dookoła patrzyli na nas dziwnym wzrokiem, lecz my nie zdawałyśmy sobie z tego sprawy.
Dopóki ja nie zamknęłam oczu i nie wpadłam na jakiegoś mężczyznę. Na moje oko 25 lat. Venice w popłochu złapała moją rękę i szybko ciągnęła mnie, wybiegając ze sklepu .

- Beata ! To ten psychopata ! - mówiła przerażonym głosem .
- Dobra wracajmy do domu ! - złapałam się za głowę i szybkim ruchem odwróciłam ją w stronę dużych drzwi wejściowych sklepu.

On właśnie wychodził szyderczo się uśmiechając. Dotknęłam ramienia Venice kierując ją wzrokiem na mężczyznę. Wydała z siebie cichy pisk co mężczyznę wprawiło w subtelny śmiech, który przeszywał na wskroś. Obie prędko oderwałyśmy się jakby od podłoża i w mgnieniu oka nas już tam nie było. Kątem oka ciągle obserwowałam czy on nie podąża za nami. Nikogo nie widziałam, ale i tak biegłyśmy w pełni sił jakie miałyśmy . Zdyszane bez pukania wparowałyśmy do domu blondyna- Nialla . Wystraszony wybiegł z łazienki w samym ręczniku nie zważając na to ja i Vi osunęłyśmy się po drzwiach próbując skontrolować nasze oddechy.

                     #~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~#
Przepraszam, że znowu musiałyście czekać tydzień na rozdział i to w dodatku taki krótki. Mam nadzieję, ze dziś mnie zmotywujecie mnóstwem komentarzy.  ;)

hope U like.

sobota, 5 maja 2012

Rozdział 14- Laugh all the time.

#Beatrice



Godziny z moją paczką mijały bardzo szybko.
‘Jesteśmy różni jak pięć palców, ale złączeni w jedną całość ‘- uśmiechnęłam się na samą myśl.
Chodź Lou, Liama i Lokowanego znam krótko, to bardzo się do siebie zbliżyliśmy pod względem przyjaźni. Niall i reszta nie mają nic przeciwko nim, co mnie bardzo cieszy. Bardzo ich polubiłam i raczej inni też.

Rozejrzałam się po pokoju :
Malik przygrywał muzykę z komputera miksując ją ile wlezie.
Venice z uwagą mu się przyglądała przygryzając wargę, mulat zauważywszy to musnął jej usta. Obydwoje uśmiechali się przez pocałunek. Malik przyciągnął Venice na kolana i razem remiksowali muzykę.
Niall zawzięcie jadł jabłkowe żelki, dodatkowo mocząc je w ananasowych lodach.

- Hmm. – zamruczałam cicho, lecz tylko mój partner zwrócił na to uwagę robiąc z ust ogromną podkówkę wygiętą szeroko do góry. Wolno podniosłam rękę i dłoń skierowałam wprost na jego policzek, pogłaskałam go kciukiem na co niebieskooki przerwał jedzenie i przypatrywał mi się z ogromną uwagą. Oparł swoje czoło o moje i posadził koło nas to czym wcześniej się objadał. Uśmiechnęłam się szeroko, a on pocałował mnie w mój lekko piegowaty nos.

Rozglądałam się dalej w lewym rogu Liam pisał sms’y na BlackBerry. Swoją drogą ciekawą minę zrobił. Zaśmiałam się i spojrzałam na kanapę, która znajdowała się kilka kroków ode mnie i od blondyna. Louis słuchał muzyki tworzonej przez naszą Julkę i Romea, ale również nie odrywał się od telefonu.
Za to Harold siedział całkowicie zamyślony. Zgniotłam puste opakowanie po żelkach i rzuciłam w stronę przyjaciela. Ani drgnął.

- Harry, co jest ?- spytałam podchodząc do niego.
- Hyym… ? – podniósł wzrok, ale nie do końca wiedział co się dzieje wokół niego.
- Siedzisz jakiś taki zamulony. - usadowiłam się pomiędzy Marchewkowym a nim.
- A to nic takiego – machnął ręką uśmiechając się do mnie, ale po chwili westchnął i położył głowę na moim ramieniu.
- Nie oszukasz mnie na sztuczny uśmiech, mów co jest.- powiedziałam stanowczo.
- No bo wszyscy wokół mnie mają kogoś do kogo mogą powiedzieć - kocham cię, a ja nikogo nie mam. Jak widzę ciebie albo V przytulającą się z waszymi chłopakami to od razu uśmiech znika z mojej twarzy. - powiedział wtulając twarz i dłonie w moją rękę.
- Harry, masz mnie ! – rozłożyłam ręce strącając z jednej jego głowę, ten uśmiechnął się pod nosem mówiąc:
- Wiesz dobrze, że nie o to mi chodzi, tylko nie umiem tego ubrać w odpowiednie słowa. – powiedział zażenowany przeczesując swoje włosy.
- Nie to nie – wystawiłam mu język szeroko się uśmiechając, a Harry objął mnie całą z niezwykłą łatwością, jakbym była malutka jak ziarnko grochu.
- Albo Niall’owi skończyło się jedzenie, albo chce mnie zabić - wypowiedział szybkim tempem poczym szybko zabrał ręce i schował je do kieszeni bluzy, na co ja się zaśmiałam i potargałam mu nienagannie ułożone włosy. Spiorunował mnie wzrokiem. Dostał sms.
- Miłość jest bliżej niż myślisz, wystarczy się rozejrzeć i poczekać. - puściłam do niego oczko i wróciłam do mojego lekko czerwonego, zazdrosnego żarłoka.

Dotknęłam jego ręki i wplotłam drugą dłoń w jego włosy, bawiąc się nimi. Niall splótł nasze dłonie i głęboko spojrzał mi w oczy. Przegryzłam delikatnie wargę i również spojrzałam w jego mieniące się- tęczówki. Zbliżyłam twarz do jego ucha i wyszeptałam.

- Jesteś piękny.- zaśmiał się.
- Ja? Właśnie, że to ty przysłaniasz mi świat swoją urodą- teraz to ja pozwoliłam sobie na śmiech.
- Oh, Niall, Niall, Niall.
- Chodź na spacer. – zaproponował i zaczął wstawać.
- Wiesz, że za kilka minut muszę się stawić w domu? Jest po osiemnastej, ale mama trzyma mnie pod kluczem po wczorajszej akcji.- stwierdziłam fakty.
- To później pójdę do niej i osobiście ją przeproszę. – z dumą wypowiedział.
-Żartujesz? Ten ceber pożre cię samym wzrokiem, a co dopiero mówić tu o jakiejkolwiek konwersacji. - lekko ‘pacnęłam’ go w nos.
- Oj, dam radę z nią. Ona też jest człowiekiem… chyba – dodał po chwili poprawiając niebieską bluzkę koło szyi.
-Chyba – powtórzyłam uśmiechając się. Ledwo wstałam opierając się rękoma o łóżko. Niall widząc to pomógł mi chwytając mnie za ramię. – Dzięki. – zmarszczyłam nos z zrezygnowania.
-My już będziemy lecieć. –powiedział w stronę przyjaciół i zaczął żegnać się z każdym, z osobna. Ja poszłam w jego ślady i nim się obejrzałam byłam z nim już na dworze.


                                                    # ~~~~~~~~~~~~~~#
Cześć!  Jacie, jak ja za wami tęskniłam!  ;D

Co u was ? Jak majówka?  Wypoczeliście?  ;)

Przepraszam, że rozdział 14. taki krótki i nudny, ale powiem wam w sekrecie, że to jakby zapowiedź do kolejnych rozdziałów. myślę, że warto poczekać  :)
Zdradzę  także, że  krótkie szczęście bohaterów  przewróci się  i ostro upadnie.  oczywiście  nie obędzie się bez zadrapań ;)  więc wytrwajcie.


Sprawa organizacyjna :
- prawdopodnobie  notki nie będą regularne (szkoła) za co przepraszam.
 - będę  pisała tylko oczami Beth i Nialla , epizodycznie innymi bohaterami (możecie zgłosić z kim chcecie, ten bohater, który bd miał najwięcej głosów po prostu ja będę nim operować  )  Pod  tą notką możecie zgłaszać już kandydaturę bohaterów.


Oj, rozpisałam się  x.   Dozobaczenia .

środa, 2 maja 2012

Informacja #2

Cześć wszystkim ;)  Jak majówka ?

Oj, znowu nie ma rozdziału, ale musicie wybaczyć bo chcę dobrze wypocząć.
Obiecuję, że niedługo pojawi się następny rozdział :)

Miłego wypoczynku !

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Rozdział 13.- I found happiness in your eyes.


# Narrator



Pomimo późnej godziny nikomu z czwórki osób nie chciało się spać.
Niall poszedł do domu z uśmiechniętą twarzą. Teraz nie potrzebował żadnego ‘wsparcia’ narkotykowego ani nikotynowego, wiedział, że ilekroć wyobrazi sobie oczy Beatrice nie będzie potrzebował takich środków. Szczęśliwy nie zwracał uwagi na samochody trąbiące na niego gdy przechodził przez ulicę, był zaślepiony zupełnie. Jednak nic się nie stało. Złość kierowców przeszła, a Niall nadal z uśmiechem wymalowanym na ustach machał im w geście przeprosin.
Doszedł do domu w jednym ciele, ale z połową duszy. Nie smuciło go to wcale, ponieważ wiedział, że za kilka godzin spodka drugą połówkę.
Zayn i Venice zostali u przyjaciółki, która w tym czasie opowiadała im dlaczego tak nagle zniknęła. Zawstydzonym, a zarazem pełnym szczęścia głosem wypowiedziała słowa :
‘’Znalazłam szczęście w jego oczach, w ramionach – bezpieczeństwo, a w ustach pełną rozkwitu - rozkosz. Czuję, że dopiero teraz będziemy siebie odkrywać. ‘’ Po czym ziewnęła głęboko ze zmęczenia, które dawało się jej we znaki, ale nie zasnęła była zbyt przejęta myślą o nim, o swoim ukochanym blondynie. Przyjaciele byli osłupieni słowami dziewczyny, ale zgadzali się co do kwestii szczęścia Beatrice. Niewyobrażalnie cieszyli się na wieść, że dziewczyna zaznała nutkę spokoju i jakże ważnej w życiu- radości.


# Popołudnie
# Harry



- Ej! Zacny Haroldzie wbijamy na chatę Malika ! – leniwie podniosłem jedno oko, później dołączyłem drugie by móc zobaczyć kto wydziera się w moją stronę. Oczywiście był to nie kto inny jak Lou.
- Louis oszalałeś ?! - zapytałem lekko wkurzony.
- Ja? No co ty. Wstajesz ! – sądząc, że bije mnie marchewką po głowie i skacze po moim łóżku bardzo zależało mu bym wstał.
- Zabierz to warzywo z mojej twarzy bo nie zobaczysz go do końca życia ! – powiedziałem zdegustowany.
- Coś taki nerwowy? Hmm? - zapytał Louis śmiesznie poruszając brwiami w górę i, w dół.
- Boś mnie obudził Marchewkowy Brutusie. – spiorunowałem go wzrokiem.
- Nie marudź. – w tym momencie uderzył mnie z marchewki prosto w nos.
- Serio ? – zapytałem z sarkazmem i podniosłem ręce w geście rezygnacji
- Masz 5 minut Styles! - rzucił na odchodne i skierował się prosto do drzwi poczym zamknął je głośno.

Energicznie podniosłem się z łóżka co niebyło najlepszym pomysłem. Zakręciło mi się w głowie, a przed oczami miałem zupełną ciemność, lecz szybko przeszła jak i zawroty. Złapałem się za głowę mierzwiąc swoje włosy.
Ziewnąłem i popatrzyłem się na zegarek, który był przymocowany na ścianie koło okna. Widnieje na nim godzina 13:17.
‘Rany, to sobie pospałem’ – pomyślałem i udałem się z ciuchami do łazienki, pod zimny prysznic.

Wyszedłem gdzieś po 10minutach i już byłem gotowy do wyjścia, ale nader opiekuńczy Liam kazał mi zjeść śniadanie. Mieszkaliśmy razem od 3 lat i każdego wtorku braknie nam jedzenia. Tak, ten dzień nie był wyjątkiem, ale dziwnym trafem gdy zaglądałem do lodówki przyszedł Louis z siatkami pełnymi zakupów. Może to nie było 10 minut ? Nie ważne…
Wyjąłem z nich sok pomarańczowy i nalałem go do szklanki poczym upiłem z niej rześki łyk. Spojrzałem przez okno w kuchni i zdziwił mnie ten widok – jest piękna pogoda. Dziwne zawsze po burzy, albo pada przez cały kolejny dzień, albo jest zimno. Ale tym razem było inaczej. Uśmiechnąłem się do siebie.

- Co pan anty marchewka się tak uśmiecha? – spytał natarczywie Louis. W odpowiedzi posłałem mu szyderczy uśmiech i odstawiłem szklankę do zlewu.
- Ej, dajecie Venice i Beth już u niego są ! – krzyknął Liam z progu drzwi.
- Oczywiście. – odrzekłem ponownie z sarkazmem, na co Lou klepnął mnie w ramie. – A zabierz mi te marchewki to cię na miejscu ukrzywdzę – wychodząc dodałem mrucząc pod nosem.

Chyba Liam mnie usłyszał bo zaśmiał się i obrócił w moją stronę, ale po chwili znowu kierował się do samochodu. Lou właśnie zamykał drzwi.
 Mój wzrok powędrował na lewo, gdzie znajdował się mały park. Na jednej z ławek siedziała dziewczyna, na pierwszy rzut oka bardzo ładna. Jakaś pozaziemska siła kazała mi iść w jej stronę, lecz Louis pociągnął mnie za rękaw wyrywając z obrzucania wzrokiem nieznajomej dziewczyny. Miała zamknięte oczy i chyba sobie coś podśpiewywała.
W końcu zapakowałem się do samochodu gdzie czekali na mnie chłopaki. Przez całą podróż byłem rozkojarzony i myślałem głownie o tajemniczej dziewczynie. Po 12 minutach jazdy byliśmy na miejscu.

Weszliśmy do pokoju Malika witając się z nim i z dziewczynami . Nie byli sami. Był z nimi mniemany Niall, jeśli dobrze zapamiętałem. Widziałem go może ze dwa razy, ale dużo nie zamieniliśmy ze sobą zdań.


- Cześć. –podszedłem bliżej dając Beatrice <bumbadumdum> , a także Venice <bumbadumdum> buziaka w policzek, a chłopakom podałem rękę.
- Cześć loczek.– przywitały mnie odskocznie dziewczyny, a Venice zmierzwiła mi włosy.
-A my to co ?! – oburzyła się reszta towarzystwa na co dziewczyny spojrzały przelotnie po sobie i zaczęły się śmiać.
- No nie wiem, ale jak się zastanowić to wiem. – odezwała się Beth, moja rekcja nie potrzebuje opisu- przyłożyłem sobie ręką w twarz wytwarzając w ten sposób głośny huk .
- No co ja takiego powie.. aa dobra nieważne . – i zaczęła sama z siebie śmiać się. Reszta dołączyła do niej, a ja nadal wspominałem nieznajomą.




#~~~~~~~~~~~~~~#

Dziś notka szczególna bo na zdjęciach macie naszych chłopaków, a w linkach stroje dziewczyn i w końcu pojawiają się  Harry, Lou i Liam ;D Muszę się przyzwyczaić operować tak wieloma osobami xx

Proszę Was o jedno, zostawicie ślad i skomentujcie ;)

Fearless.

sobota, 28 kwietnia 2012

Rozdział 12- I don't know if I'm ready.

# Beatrice


I wyszeptał mi z niezwykłą delikatnością słowa najczystsze jakie tylko mógł.
Jego usta są jedwabiem, a dźwięki wydobywające się z nich najwspanialszą i najczystszą melodią jaką mogę usłyszeć. Poczułam jak moje ciało wykonuje lekkie drgania, które dodawały nieśmiałości co sprawiało, że przymknęłam oczy.

- Kocham cię.

To właśnie usłyszałam od niebieskookiego chłopaka. Po czym z niezwykłą czułością pocałował mnie w policzek.
jest mi obcy, nie jest mi bliski, ale moje serce jest otwarte i czeka na niego każdego dnia dłużej i zacieklej. Ja go kocham, on kocha mnie . Takie piękne i surrealistyczne…
Serce kocha, ale rozum mówi : ‘ Odpuść sobie, jest za wcześnie. Życie nie nauczyło cię brania przykładu z popełnionych błędów ?’ Już nic nie jest pewne, ale miłość istnieje. To jest najdziwniejsza sytuacja mojego krótkiego życia.
Zupełnie oszołomiło mnie zdarzenie z przed kilku lat. Byłam, a może jestem nadal łatwowierną osobą. Starłam się żyć szampańsko, ale za razem poetycznie. Pisałam tony wierszy , te miłosne też się zdarzały, ale wtedy preferowałam te smutne i z tematyką raczej nieprzystępną otoczeniu. Do tej pory całkowicie nie otrząsnęłam się z tego co się stało. Otóż, kiedy miałam 11 lat chłopak, który był moim najlepszym przyjacielem popełnił samobójstwo. Zostawiając mnie z całym światem . Niekiedy czuję jego obecność jakby był moim stróżem i chronił mnie przed wszelakim złem jaki się panoszy. Był starszy ode mnie, zdecydowanie starszy, ale i tak całe życie przed nim stało z szeroko otwartymi rękoma i wołało go, cały czas. Lecz on wybrał inną drogę zapominając o mnie i o wspólnych chwilach jakie spędziliśmy. Boję się, że znowu to się powtórzy ja komuś bezgranicznie zaufam, a ta osoba zostawi mnie w ten czy inny sposób.

Życie powinno uczyć na błędach więc przekonam się może nie dziś, a może za rok czy Niall mnie zostawi, czy jednak bańka mydlana nie pryśnie uderzając o ostry kant koła. Koła ? Tak, bo wszystko zatacza się w bezkresną linię zwaną kołem . Jedno zdarzenie pociąga za sobą inne, a te z kolei następne i powracają do punktu odniesienia czyli – początku.

- Zmień moje życie, nie zataczaj go w kierunku przeszłości tylko w przyszłość, brnij przez nie ze mną Niall ! - wyłkałam obejmując jego dłoń.
- Nie wiesz jak bardzo chcę brnąć przez życie tylko z tobą.- jego oczy skierowały się ku moim, a nasze dłonie splecione ku górze tak by przekonać mnie o prawdziwości jego słów.
- Powiedz, że to sen! Albo, że ja się z niego nigdy nie obudzę ! – na dworze panowała zupełna ciemność, ale niebo znowu zaczęło płakać , tym razem beze mnie . Przymknęłam oczy.
- O czym ty mówisz? To żaden sen ! Beatrice ! To się dzieje naprawdę, otwórz oczy, proszę…
- Czasem myślę, że to nie jest moje prawdziwe życie, że ja tylko jestem kierowana przez kogoś tam na górze, ale wiesz co koniec z tym chcę kierować sama moim życiem. I.. i muszę ci coś powiedzieć Niall..
- Ale.. - zasłoniłam jego usta palcem zatrzymując słowa, które chciał mi przekazać.
- Proszę, daj mi dokończyć… - ściszyłam diametralnie głos – Niall - głęboko spojrzałam w oczy chłopaka – Ja cię też kocham ! I wiesz co ?
- Cicho..- wysyczał lekko przez zaciśnięte usta poczym wpił się w moje oddając najczulszy pocałunek jaki tylko mógł dać drugiej osobie.


Pocałunek nie jest sam w sobie zakończeniem, a ni nawet początkiem. Jest rozwinięciem każdej emocji , każdego słowa. Jest rozwinięciem w dalszy kierunek odleglejszy niż pozostałe o całą wieczność - to miłość. Ona przysłania nam oczy, a pocałunek otwiera. Zabarwia świat i pozwala patrzeć na niego przez tęczę jaką jesteśmy my. Nowi , odrodzeni.. inni, ale nadal tacy sami.



#Venice


-Tak strasznie się martwię o Beatrice. Nie daje żadnego znaku życia od kilku godzin ! – zdenerwowana chodziłam po całym swoim pokoju robiąc idealne koła.
- Venice uspokój się, na pewno nic jej nie jest. Po prostu nie odbiera telefonu, może śpi już, zobacz jest po dwudziestej drugiej . – Zayn próbował mnie uspokoić, lecz ja nadal wiedziałam, że coś jest na rzeczy. Beth zawsze odbiera telefony, nawet te w nocy !
- Zayn choć do jej domu, proszę, serio się martwię o nią. – odwróciłam się do chłopaka i błagalnym wzrokiem wlepiałam się w jego oczy.
- No dobra, jeśli to cię uspokoi… - wziął moją dłoń i splótł nasze dłonie razem.

Wyszliśmy z domu jak dwa koty koczujące by złapać pożywienie. Cicho i bezwładnie. Zamknęłam drzwi od domu i skierowałam się razem z Zaynem prosto do Beatrice.
‘A jeśli dorwał ją ten facet ? … Nie, to nie możliwe!’ – szybko odgoniłam złe myśli.
Przyśpieszyłam kroku nie patrząc czy mulat za mną nadąża.
Szybki marsz i 5 minut-bo tyle wystarczyło na przybycie pod jej dom, i już wchodziłam do niego. Zauważyłam kobietę stojącą pod oknem. Od razu do niej podbiegłam. Była to Samantha- mama Beatrice.

- Dzień dobry… Jest Beth? Co się z nią dzieje? - w tej chwili Zayn przekroczył próg mieszkania i podszedł do nas obu.
- Jak dobrze, że jesteście- mówiła zmartwiona - Nie wiem nawet gdzie ona jest. Wybiegła z domu tak nagle i tak szybko, że nie słyszała mojego wołania. - upiła łyk prawdopodobnie herbaty, którą trzymała w ręku.
- Ale jak nagle wybiegła? – spytałam przestraszona.
- Za tym Niallem! Wiedziałam, że ten chłopak nie przyniesie nic dobrego. I proszę co się dzieje ! – delikatnie uniosła głos, ale nadal była spokojna.
- Niall to porządny chłopak, skoro jest z nim to na pewno nic jej nie jest – tym razem ja uspokajałam Samanthę, a nie Zayn mnie. Podeszłam jeszcze bliżej i usiadłam koło niej. Byłam blisko z mamą Beatrice, a ona także z moją. Przytuliłam Sam.
- Ale żeby w taką burzę?! Co za pojęcie! - teraz ton jej głosu przybrał barwę zagubienia i złości.
- Znajdzie się! Obiecuję, a teraz pójdę jej poszukać, wy tu zostańcie na wypadek gdyby wróciła.- zasugerował chłopak.

Zayn nie zdążył wyjść za drzwi, a ktoś próbował dostać się do środka. Beatrice wpadła do domu cała mokra i zziębnięta. Razem z mulatem rzuciliśmy się na nią, lecz Samatha nie była zadowolona wręcz przeciwnie buzowała złością.

- Beth ! Gdzieś ty była ! - mama Beatrice podała jej suche ręczniki.
- Mamo, to nie ma znaczenia – mówiła uradowana. - Ważne z kim- zachichotała cicho, zasłaniając usta dłonią.


 #~~~~~~~~~~~~~#
Witajcie moi Fear'owcy. I jak rozdział 12 ?

:)

Hope U like it.

PS.  Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, zostawcie TT lub inny kontakt ;)

czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział 11- Destiny touches you on your cheek

#Niall


Czułem jakby burza, która panowała niedawno na dworze weszła z butami do mojej duszy i jakby to ona zmieniała mnie, obracała a trzysta sześćdziesiąt stopni i pięła mnie w górę. W górę czegoś niewyobrażalnego i magicznego pod każdym względem.
Było to pozaziemskie uczucie, które doszczętnie władało każdym moim ruchem, a nawet oddechem. W ramionach mam właśnie turkusową imperatorkę mojego życia.
Między nami panowała cisza- głęboka, ale niewyraźna z pozoru szumiącego lasu. Lecz dałoby radę usłyszeć nawet mrugnięcie naszych oczu.

‘ Jeśli czegoś chcemy to osiągamy to nawet kosztem bólu.’- ten wir myśli ewoluował w mojej głowie, tylko dlatego, że nie jestem do końca pewien uczuć Beatrice, a to sprawia ogromne cierpienie.
Cały czas gładziłem plecy drżącej od zimna dziewczyny. Była już strasznie wychłodzona pomimo, że siedzi tu od kilku minut.

- Beth.. – uniosłem subtelnie jej podbródek, który był wtulony w moją również przemoczoną bluzę. – Cała się trzęsiesz.. chodź stąd. – wyszeptałem. Dziewczyna spojrzała w moje oczy i oparła głowę na moim ramieniu bawiąc się sznurkami od niej.
-Chcę zostać Niall..- wymówiła prawie niesłyszalnym, zachrypniętym głosem.

Przytuliłem jeszcze mocniej jej zziębnięte ciało .
Znowu zapanował głuchy blask- cisza. Jednak każdy z nas odnajdywał się w niej.
Nikomu nie przeszkadzała, a tylko pogłebiała moje uczucie do Beatrice.

Dziewczyna pomału przestawała się trząść z zimna, widocznie było już jej cieplej.
Uniosłem głowę ku górze. Z nieba nie spypały się miliny kropel deszczu, a przez chmury próbowało się  wyrwać wieczorne słońce, które prawdopodobnie  za chwilę schowa się za horyzont.

#Narrator

- Beth… – wymruczał chowając twarz w jej przemoczonych włosach tymsamym przerywając ciszę, która trwała już od kilku minut. – Jak mnie tu znalazłaś?
- Po prostu wiedziałam, że tu będziesz. Serce mi podpowiedziało. – odparła odchylając lekko głowę, aby móc spojrzeć w jego oczy, w których mogła tonąć godzinami.
- Chcesz mi coś powiedzieć?
  - Skąd wiesz? - spytała zaciekawiona dziewczyna.
- Serce mi podpowiedziało. – powtórzył jej wcześniejsze słowa i delikatnie uniósł kąciki ust do góry.

Opuszkami palców błądził po jej czerwonym i jakże zimnym policzku. Kierował słowa płynące z serca prosto do jej.
Zaczął po cichu nucić piosenkę (I’m yours- Jason Mraz)

Well open up your mind and see like me
Open up your plans and damn you're free
Look into your heart and you'll find love, love, love
Listen to the music of the moment people, dance and sing


Z każdym wersem śpiewał coraz głośniej. Wczuł się w każdy wyraz tej piosenki. Zamknął oczy i pozwolił się oddać jej zupełnie.

We're just one big family
And it's our God-forsaken right to be loved loved, loved, loved


# Beatrice

Nigdy nie wyobrażałam sobie czegoś bardziej poruszającego niż to co teraz słyszę. Wszystko wydaje się jakby było snem, z którego nie chcę się budzić.
W moich oczach pojawiły się maleńkie łzy. Wtuliłam się w Niall’a jeszcze mocniej przysłuchując się dźwiękom jego głosu .

But, I won't hesitate no more, no more It can’t wait… / spojrzałam w jego błękitne niczym niebo – oczy i dokończyłam razem z nim, śpiewając zachrypniętym głosem, ostanie słowa piosenki .

I'm yours.

Łzy leciały mi strumykiem po policzkach, ale to mi nie przeszkadzało. Nawet łzy nie umieją wyjaśnić tego co czuję właśnie w tej chwili.
Moje serce jest rozdarte choć tak naprawdę wiem co on czuje do mnie, ale czy ja coś czuję do niego? Ujęłam w dłonie twarz chłopaka i przyłożyłam czoło do jego uśmiechając się przy tym jak małe dziecko, które dostało właśnie woreczek z cukierkami. Tymi słodyczami był właśnie cały on. Tylko tyle wystarczyło mi by się uśmiechnąć – obecność osoby, którą darzę tak wielkim uczuciem. Jestem tego pewna. Tak teraz już jestem. Wystarczyło jedno głębokie spojrzenie, a już byłam przekonana, że z nim moje życie zmieni się na lepsze i nie ważne gdzie z nim będę wiem, że będę czuć się jedyną dziewczyną na świecie. Szczęśliwszą niż do tej pory.
Z rozmyśleń wyrwał mnie sam Niall. Smyrał nosem po moim przyczyniając się do mojego delikatnego śmiechu, bowiem mam silne łaskotki. Nie zaprzestał tej czynności i schodził nosem coraz niżej, aż natknął się na moje usta. Spojrzał w moje oczy i wyszeptał …


#~~~~~~~~~~~~~~#

Witajcie po tej jakże długiej przerwie !
Stęskniłam się za wami ogromnie. ;)

Specjalnie podziękowania dla  Oli i Natalii !  Bez nich rozdział jedynasty by nie powstał.
Także bardzo wam dziękuję, że dodałyście mi otuchy by kontynuować historię o Niall'u i Beth ;)
A tobie Natalio dziękuję z osobna za fagment, który napisałaś.

POLECAM bloga Natki . Link do niego jest umieszczony w lewym górnym rogu strony.
Dziewczyna nie pisze o sławach, ale potrawi niezwykle wciągnąc czytelnika.
Zapraszam na jej bloga ;)